29 maja 1921 r. ówczesny kapelan Marynarki Wojennej bł. ks. kmdr ppor. Władysław Miegoń odprawił polową Mszę św. z okazji rozpoczęcia budowy „Tymczasowego Portu Wojennego i Schroniska dla Rybaków” zaprojektowanego przez Tadeusza Wendę. 

O tych wydarzeniach wspominaliśmy już wcześniej → https://kaszubskieforumkultury.pl/2021/05/24/wazna-gdynska-rocznica/, a w tym artykule zachęcamy do przeczytania tekstu, który pochodzi z kolejnej części wystawy o przeszłości placu Kaszubskiego i jego okolic, przygotowanej przez Marcina Scheibe i Kaszubskie Forum Kultury.

Ekspozycja będzie dostępna na placu Kaszubskim w Gdyni od 17 czerwca 2021 roku. Zachęcamy do obejrzenia…

O historii powstania portu w Gdyni można również przeczytać w artykule Cud nad Bożą Zatoką.

Jest niedziela, 29 maja 1921 roku. Ciepły poranek, choć od lądu czuć powiew chłodnego wiatru. Na gdyńskiej plaży zbierają się mieszkańcy, ale są również dostojni goście: dowódca wybrzeża morskiego, przedstawiciel władzy wojskowej, jest również inż. Tadeusz Wenda. Wśród grupy ludzi stoi trzynastoletni Franek. Przybiegł tutaj z nieodległej drogi prowadzącej ku Oksywiu, w pobliżu starego dębu, gdzie stoi dom, w którym mieszka z rodzicami i rodzeństwem. Przyprowadziła go tu ciekawość, bo słyszał, że w jego wsi rozpoczyna się coś ważnego. Dzień wcześniej spotkał tutaj elegancko ubranych panów, a ktoś powiedział mu, że to posłowie sejmowi. Gdy dobiega na miejsce przy samym brzegu, słyszy śpiew: Kto się w opiekę odda Panu swemu… Pokornie zdejmuje czapkę z głowy i w skupieniu uczestniczy w rozpoczynającej się mszy św. W pewnej chwili zwraca się do obok stojącego mężczyzny, mówiąc: Proszę pana, kim jest ten młody ksiądz przy ołtarzu? Franek nie znał tego kapłana, ale podświadomie czuł, że jest to ktoś ważny i znaczący. Mężczyzna po chwili wahania szepcze mu do ucha: To ks. Władysław Miegoń, przed rokiem spotkałem go w czasie zaślubin z morzem w Pucku.

Gdy msza św. dobiegła końca, młody chłopak obserwuje akt poświęcenia pierwszych elementów budowy portu. Po chwili głos zabiera ks. Miegoń, poseł Trzciński i na końcu generał porucznik marynarki Kazimierz Porębski (późniejszy wiceadmirał). Franek słucha ich z zaciekawieniem, jak mówią o tym, że w tym miejscu powstanie schronisko dla łodzi rybackich i nowoczesny port. Mimo młodego wieku zna on już rybackie życie, wiele razy wypływał żaglową łodzią na połów. Przed powrotem do domu spogląda jeszcze na piaszczysty brzeg i w myślach pyta samego siebie: Czy będzie to mój port…? Tak. Przez kilkadziesiąt lat był to jego port, z którego wypływał i do którego powracał ‒ jeden z gdyńskich rybaków…